Reklama 3d - cztery wymiary pracy

Długość, szerokość, wysokość i czas - cztery wymiary opisujące otaczającą rzeczywistość. Istnieją wprawdzie teorie, że wymiarów jest więcej (nawet 26 - teoria strun bozonowych) ale ja i tak miewam problemy z okiełznaniem pierwszych czterech więc nad innymi się na razie nie zastanawiam. Staram się jak najlepiej wykorzystywać dostępne wymiary w swoich zmaganiach z formowaniem materii, a efektami swoich wysiłków oraz doświadczeniem zdobywanym przy okazji, próbuję dzielić się tutaj.
Czasami są to ogólne wiadomości na temat jakiegoś zagadnienia lub produktu, czasami opisy drobiazgów, bo "diabeł tkwi w szczegółach". Bywają też posty nie związane bezpośrednio z moją pracą lub związane dość luźno. Mam nadzieję, że mój pamiętnik stanie się dla kogoś źródłem wiedzy, inspiracji lub miejscem wymiany poglądów.

Wykorzystywanie materiałów tutaj zawartych bez mojej zgody jest niedozwolone.

REKLAMY, SZYLDY, MAKIETY, WNĘTRZA



sobota, 2 czerwca 2012

Bulaje

Poprzedni post skończył się zdaniem o bulajach czekających w kolejce.
Mogę już pokazać efekt:



Dwa duże, grube, solidne bulaje wymontowane ze starego statku :)
 Mają być częścią dekoracji wnętrza.  Są półproduktem, zostaną dodane jeszcze inne elementy ale nie znam szczegółów - zrobi to ktoś inny.
Myślę, że dość dobrze imitują ciężkie przedmioty zrobione ze starego mosiądzu. Są jednak bardzo lekkie bo to głównie styropian utwardzony powierzchniowo i trochę MDF'u.
Średnica 82cm.

sobota, 26 maja 2012

Calendario

Ostatni element oznakowania zewnętrznego kawiarni Calendario di Lavazza (którą szczerze polecam) został zamontowany. Tym razem jest to szyld podświetlany. Wymiary: 170x35cm.



Świeci tylko tło z plexi. Bok jest zrobiony z paska dibondu (narożniki walcowane). Litery z HDU, dzięki czemu możliwe było sfrezowanie krawędzi liter pod kątem 45st. Statystycznie rzecz ujmując to częściej patrzy się na szyldy przy oświetleniu naturalnym i dlatego, pomimo zastosowania podświetlenia, zdecydowaliśmy się na litery przestrzenne - musi wyglądać dobrze przede wszystkim w dzień. W nocy i tak ginie większość szczegółów. Tym bardziej, że podświetlenie koloru brązowego raczej się nie udaje.


W kolejce czekają już bulaje ;- )

poniedziałek, 7 maja 2012

Filiżanki ciąg dalszy

W ubiegłym tygodniu filiżanka została zamontowana. Stan elewacji nie jest nadzwyczajny ale po naprawieniu ubytków i pomalowaniu jest duuużo lepiej niż przedtem.
Filiżanka wygląda tak:



Zarówno wymiary jak i zakładana technologia nie uległy zmianie - wszystko jest tak jak zostało zaprojektowane. 
Był jednak element zaskoczenia. Okazuje się, że nawet tak dobrze poznana czynność jak malowanie może sprawić kłopot. Filiżanka jest pomalowana emalią akrylową marki, którą stosuję od dawna więc nie spodziewałem się niczego wyjątkowego. W pewnym momencie, pomiędzy kolejnymi warstwami zauważyłem pojawiające się pęcherze w miejscu nakładania nowej warstwy. Po podważeniu nożem okazało się, że farba nie trzyma się podłoża. Zdejmowałem płaty starej farby wielkości dłoni. Winę wziąłem na siebie zakładając złe przygotowanie powierzchni chociaż robiłem to już wielokrotnie. Za drugim razem efekt był taki sam. Dopiero zmiana farby (inny producent) rozwiązała problem. W sumie, kilka dni pracy poszło do kosza. Celowo nie operuję nazwami farb bo sytuacja jest niewyjaśniona ale najważniejsze chyba jest to, że niczego nie można być pewnym. Tutaj farba wyglądała prawie normalnie (miałem tylko wrażenie, że nie jest tak gęsta jak zwykle) i podczas malowania też było wszystko ok. Najprawdopodobniej trafiła mi się puszka z jakiejś wybrakowanej partii. Cóż, kolejna kosztowna lekcja :)
Równolegle z filiżanką pracowałem nad gablotką. Ma w niej być prezentowane menu oraz (na czarnym polu) różnego rodzaju promocje wpisywane kredą. Założeniem było stworzenie przedmiotu niestandardowego. Ma to być gablotka jakiej nikt nie ma :)
Kształt nawiązuje do elementów wystroju wnętrza i mebli. Zrobiona jest z HDU ale została wzmocniona konstrukcją stalową. Szyba jest ze szkła, pola na menu są z plexi a pole do pisania flamastrem kredowym z czarnego, matowego dibondu. Wymiary 85x60cm.


Trzeba jeszcze coś zrobić z tabliczką pana radcy prawnego ale czekamy aż zostaną podjęte jakieś decyzje. Najlepiej byłoby ją przenieść ale już zrobienie jej nieco mniejszej i najlepiej w innym kolorze (inne tabliczki tej kancelarii są złote z czarnym tekstem) zdecydowanie pozytywnie wpłynie na wygląd i czytelność całości.

piątek, 20 kwietnia 2012

O włoskich szyldach.

Podczas każdej mojej podróży ważnym elementem jest poznawanie zwyczajów i technik używanych w "szyldziarstwie". Tym razem parę słów o szyldach w pewnej turystycznej, górskiej miejscowości w północnych Włoszech.
Już w pierwszej chwili rzuca się w oczy bardzo duża ilość malowideł ściennych. Czasami są to tylko elementy ozdobne a czasami informacyjno-reklamowe. Z naszego punktu widzenia może się to czasami ocierać o kicz ale pomijając tematykę tych dzieł to są to prace na wysokim poziomie wykonawstwa. Taka tradycja, kultura i potrzeby mieszkańców. Cały tamten region (również w pobliskiej Szwajcarii) tak wygląda. Nasze Podhale też jest specyficzne ;) a do tego duuużo mniej w nim dbałości o takie szczegóły jak szyldy.






Okno z kotem jest fałszywe - w rzeczywistości jest to tylko bardzo zręczny malunek.



Bardzo popularne jest też drewno. Drewniane szyldy są na każdym kroku - od prostych napisów na starej desce po precyzyjnie zaprojektowane i wykonane szyldy dobrych, eleganckich hoteli i restauracji. 








Takie szyldy doskonale się komponują z drewnianymi elementami elewacji budynków oraz wystrojem ich wnętrz. Ciekawostką jest wykorzystywanie drewna ze starych, rozbieranych domów do budowy nowych. Takie drewno z odzysku nadaje budynkom szlachetnej patyny. Powiem szczerze, że bardzo mi się podoba ten pomysł.




 Dość często są używane metale - najczęściej miedź i stal. 




Oczywiście spotkać można także pomysły mniej standardowe, również w stylu bardziej nowoczesnym.






Cechą wspólną prawie wszystkich szyldów jest ich bardzo dobre "spasowanie" z otoczeniem. Są dodatkiem do architektury, jej uzupełnieniem, a nie konkurencją. Widać, że projektanci i wykonawcy starali się tworzyć za każdym razem coś innego - powielonych pomysłów jest bardzo mało. Ponadto przeważają reklamy wykonane solidnie i z dobrych materiałów a tanich prowizorek jest bardzo niewiele. Znalazłem tylko dwa miejsca z rozwieszonymi banerami, co przy tak dużej ilości reklam jest wynikiem bardzo dobrym a do tego mam wrażenie, że i tak wyglądają stosunkowo nieźle. 



Są też słabsze strony - np. za duża ilość reklam i szyldów co momentami daje uczucie bałaganu i chaosu. Jest to konsekwencją dużej liczby podmiotów na bardzo niewielkiej powierzchni i tego problemu się nie przeskoczy. Mimo to, życzyłbym nam wszystkim takiego podejścia do kwestii reklamy zewnętrznej.


niedziela, 8 kwietnia 2012

Filiżanka

Parę dni temu rozpocząłem prace nad filiżanką Lavazzy.
Będzie ona "wbita" w ścianę do połowy średnicy lub, jak kto woli, wystająca ze ściany. Ucho widoczne w całości. Wszystko lekko przekrzywione.
Wysokość 60cm, średnica 64cm czyli skala dokładnie 10:1 (filiżanka do espresso).
Materiał: dno, ucho i góra - HDU, bok - laminat poliestrowo-szklany.
Poniżej szkic zrobiony naprędce, bo jak wygląda filiżanka Lavazzy to każdy chyba wie :)

Wielkanoc

Najlepsze życzenia świąteczne dla wszystkich.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Monetera - bilonownica

Monetera, bilonownica, tacka wydawcza, nie wiem jak to nazwać żeby nie było wątpliwości. Na szczęście mam fotografię tego przedmiotu więc sprawa jest prosta.
Zadanie: Zaprojektowanie i wykonanie tytułowego przedmiotu na potrzeby nowej kawiarni. A nawet sieci kawiarni, które będą serwować wyłącznie kawę Lavazza z systemów kapsułowych.
Bilownica z założenia miała:
- nawiązywać kształtem do giętych mebli i innych elementów z zaokrąglonymi rogami (kaseton, gablotka...)
- nawiązywać kolorem i teksturą do ceramiki (filiżanka)
- maksymalnie eksponować kapsułę (stąd białe logo na białym tle i brak innych kolorów)
- mieć w sobie coś "lavazzowego"
Wydaje mi się, że założenia zostały spełnione.



Już po wszystkim okazało się, że całkowicie przypadkowo, idealnie "wstrzeliłem" się w styl najnowszej linii gadżetów Lavazzy. Bez żadnej inspiracji nimi, wymyśliłem coś bardzo podobnego do najnowszych elementów wyposażenia lokalu np. serwetniki.
I znowu się okazało, że nie jest łatwo wymyślić coś absolutnie nowatorskiego.
A może Lavazza zaproponuje mi pracę? :)